Strona główna » Kosmetyki » Makijaż » Podkład do twarzy – rodzaje, marki, kolory, nakładanie
Podkład do twarzy

Podkład do twarzy – rodzaje, marki, kolory, nakładanie

Podkład do twarzy rano może wyglądać równo i świeżo, a po kilku godzinach zebrać się przy nosie, podkreślić suche skórki albo ściemnieć o ton. Taki efekt zwykle wynika z niedopasowanego wykończenia, źle wybranego odcienia albo błędów przy aplikacji. Liczy się też to, czy formuła pasuje do cery suchej, mieszanej czy tłustej.

W tekście znajdziesz różnice między rodzajami podkładów, wskazówki dotyczące wyboru koloru i wykończenia oraz sposoby nakładania pędzlem, gąbką i palcami. Na końcu czeka przegląd marek, który ułatwia zawężenie wyboru do kilku sprawdzonych opcji.

Co znajdziesz w tekście?
    Add a header to begin generating the table of contents
    Scroll to Top

    Jak wybrać podkład do twarzy do typu cery i oczekiwanego efektu?

    Jeśli skóra zaczyna się błyszczeć po 2-3 godzinach, a podkład znika z nosa i brody, szukaj formuły matującej albo soft matte z oznaczeniem long wear. Taki produkt zwykle ma lżejszą fazę olejową, szybciej zastyga i lepiej trzyma się w strefie T. Przy cerze tłustej słabo sprawdzają się bardzo emolientowe podkłady rozświetlające, bo po kilku godzinach zaczynają się ważyć, zbierać w porach i wyglądają ciężej niż tuż po nałożeniu. Jeśli zależy ci na trwałości do pracy, na wyjście albo na upał, lepiej wybrać średnie krycie z opcją dołożenia cienkiej warstwy niż jedną grubą aplikację mocno kryjącego produktu.

    Przy cerze suchej i odwodnionej lepiej sprawdzają się formuły serum, satynowe albo rozświetlające, które zostawiają cienki, elastyczny film. Takie podkłady mniej podkreślają skórki wokół nosa, przy ustach i na czole. Mocno matowe warianty potrafią w tych miejscach popękać już po godzinie, nawet jeśli odcień jest dobrze dobrany. Gdy skóra po myciu szybko robi się napięta, a podkład osadza się na suchych fragmentach, lepszy będzie produkt o lekkim albo średnim kryciu niż zastygająca, pełnokryjąca formuła.

    Cera mieszana zwykle potrzebuje kompromisu, a nie skrajnie matowego albo bardzo świetlistego efektu. Najlepiej wypadają podkłady satynowe i natural finish, które nie dają mokrego połysku, a jednocześnie nie ściągają policzków. W codziennym makijażu sprawdzają się szczególnie wtedy, gdy strefa T przetłuszcza się szybciej, a reszta twarzy potrzebuje gładszego wykończenia. W tej grupie łatwiej też kontrolować efekt – cienka warstwa wygląda lekko, a druga poprawia krycie tam, gdzie pojawia się rumień, przebarwienia albo ślady po wypryskach.

    Przy cerze wrażliwej i reaktywnej lepiej omijać podkłady mocno perfumowane oraz formuły, które bardzo szybko zastygają i wymagają energicznego rozcierania. Skóra skłonna do zaczerwienień lepiej wygląda w podkładach o naturalnym albo lekko satynowym wykończeniu, bo mat potrafi podkreślić suche miejsca, a mocne rozświetlenie wydobywa nierówną strukturę. Jeśli po kilku godzinach pojawia się pieczenie albo uczucie ściągnięcia, problem często leży nie w odcieniu, tylko w zbyt agresywnej formule.

    Przy cerze dojrzałej najlepiej sprawdzają się produkty, które optycznie wygładzają, ale nie zasychają na sztywno. Zbyt matowy podkład często osiada przy nosie, w bruzdach nosowo – wargowych i pod oczami. Z kolei bardzo świetliste formuły mogą wydobyć rozszerzone pory i nierówną teksturę. Najbezpieczniej sięgnąć po satynę albo naturalne wykończenie z lekkim odbiciem światła. Średnie krycie zwykle wygląda lepiej niż pełne, bo wyrównuje koloryt bez efektu maski.

    Typ cery to jedno, ale liczy się też efekt, jaki chcesz uzyskać:

    • Efekt naturalnej skóry – lekki lub średni podkład o naturalnym wykończeniu, najlepiej cienkowarstwowy i łatwy do stopniowania.
    • Zakrycie zaczerwienień i przebarwień – średnie albo mocniejsze krycie w formule, którą da się budować miejscowo.
    • Makijaż na wiele godzin – wersja trwalsza, szybciej wiążąca, z mniejszą tendencją do przesuwania się.
    • Świeży, promienny wygląd – podkład satynowy lub rozświetlający, jeśli skóra nie przetłuszcza się mocno w ciągu dnia.
    • Wygładzenie porów i tekstury – formuła bardziej płynna, bez ciężkiej warstwy pigmentu, która osiada na skórze.

    Jeśli wahasz się między dwoma wariantami, bezpieczniej wybrać lżejszy podkład i dołożyć krycie tam, gdzie jest potrzebne. Ciężka formuła na całej twarzy szybciej podkreśla pory, linie i suchsze miejsca. Lżejsza baza daje więcej kontroli nad efektem dziennym, a to ułatwia dalsze decyzje dotyczące odcienia, narzędzia aplikacji i utrwalenia.

    Podkład estee lauder

    Jakie są rodzaje podkładów do twarzy i czym się różnią?

    Przy codziennym makijażu najlepiej patrzeć na wykończenie, krycie i konsystencję, bo to one decydują, jak podkład będzie wyglądał po kilku godzinach. Ten sam poziom krycia może dać zupełnie inny efekt w wersji matowej i rozświetlającej – mat lepiej wygładza optycznie pory, a rozświetlenie daje świeższą skórę, ale szybciej pokazuje sebum i nierówną teksturę. Przy cerze tłustej różnica bywa widoczna już po 2-4 godzinach. Przy cerze suchej zbyt matowa formuła potrafi podkreślić ściągnięcie, suche skórki i drobne linie wokół ust czy nosa.

    Najczęściej spotkasz kilka praktycznych grup:

    • Podkłady matujące – ograniczają błyszczenie, zwykle szybciej zasychają i lepiej trzymają się w strefie T. Przy suchych policzkach mogą osiadać na przesuszonych miejscach.
    • Podkłady satynowe – wygładzają skórę, ale bez płaskiego matu i bez mocnego połysku. To dobry wybór na co dzień, gdy zależy ci na naturalnym efekcie bez podkreślania tekstury.
    • Podkłady rozświetlające – odbijają światło, więc twarz wygląda świeżej i mniej sucho. Lepiej sprawdzają się przy cerze normalnej, suchej i dojrzałej niż przy bardzo tłustej, zwłaszcza latem.
    • Podkłady kryjące – mają gęstszą formułę albo więcej pigmentu. Dobrze maskują zaczerwienienia, przebarwienia i ślady po niedoskonałościach, ale źle rozprowadzone szybko dają efekt maski.
    • Podkłady lekkie, tinty i formuły serum – wyrównują koloryt, ale nie zakrywają mocniejszych zmian. Dają najbardziej naturalny efekt, a przy większych przebarwieniach wymagają wsparcia korektorem.

    Różnice widać też po formie produktu, bo inaczej pracuje płyn, inaczej krem, a inaczej sztyft. Płynne podkłady są najbardziej uniwersalne – łatwo nałożyć nimi cienką albo średnią warstwę i zwykle dają najrówniejszy efekt na co dzień. Kremowe częściej zapewniają pełniejsze krycie i bardziej otulają skórę, więc przy cerze suchej potrafią wyglądać lepiej niż bardzo lekkie formuły. Sztyfty są wygodne do poprawek i szybkiego makijażu, ale na większej powierzchni twarzy łatwo z nimi przesadzić, szczególnie przy widocznych porach albo nierównej teksturze.

    Osobną grupą są podkłady mineralne w pudrze. Sprawdzają się przy cerze mieszanej, tłustej i wrażliwej, o ile skóra nie jest mocno odwodniona. Dają bardziej suche wykończenie niż klasyczne fluidy, dobrze znoszą dokładanie w strefie T i często wyglądają lepiej po 30-60 minutach niż zaraz po aplikacji. Na suchej skórze potrafią jednak podkreślić każdą łuskę, zwłaszcza w chłodzie, przy klimatyzacji albo po użyciu zbyt mocno oczyszczających kosmetyków.

    Patrz na to, jak podkład wygląda po kilku godzinach, a nie tylko tuż po nałożeniu. Jeśli makijaż ma wytrzymać cały dzień pracy, lepiej szukać formuły, którą da się dokładać cienkimi warstwami bez efektu ciężkości. Jeśli zależy ci głównie na wyrównaniu kolorytu i świeżym wyglądzie skóry z bliska, lżejszy produkt zwykle daje lepszy efekt niż mocno kryjący podkład na całej twarzy.

    Podkład do twarzy

    Jak dobrać kolor podkładu, żeby nie odcinał się od szyi?

    Test na nadgarstku pomija pół twarzy i prawie zawsze kończy się złym wyborem. Odcień sprawdzaj na linii żuchwy, przeciągając 2-3 cienkie pasy różnych kolorów od policzka w stronę szyi. Ten właściwy po chwili przestaje być widoczny z obu stron – nie robi twarzy ani ciemniejszej, ani bledszej od szyi. Jeśli wahasz się między dwoma numerami, częściej lepiej wypada jaśniejszy o pół tonu niż ciemniejszy, bo zbyt ciemny od razu daje efekt maski przy uszach i pod brodą. Wyjątek to lato, kiedy szyja bywa jaśniejsza od twarzy i dekoltu – wtedy patrz na całość, a nie tylko na jeden fragment skóry.

    Sztuczne światło w drogerii przekłamuje kolor mocniej, niż większość osób zakłada. Po nałożeniu próbki odczekaj kilka minut, wyjdź do dziennego światła i sprawdź, czy podkład nie robi się zbyt żółty, różowy albo pomarańczowy. Część formuł ciemnieje po związaniu ze skórą, zwłaszcza długotrwałe i bardziej matowe. Jeśli produkt wyraźnie przygasa po 5-10 minutach, wybierz ton jaśniejszy albo inną formułę z tej samej linii.

    Przy zaczerwienionej cerze łatwo sięgnąć po zbyt różowy odcień, bo na pierwszy rzut oka wydaje się spójny z policzkami. Po rozprowadzeniu taki kolor często podbija rumień zamiast go uspokoić. W takiej sytuacji lepiej sprawdza się odcień neutralny albo lekko żółtawy, o ile nadal stapia się z szyją. Przy cerze oliwkowej największy problem daje podkład z wyraźnie różową bazą – twarz zaczyna wyglądać szaro albo brudno, mimo że jasność odcienia teoretycznie się zgadza.

    Jeśli twarz jest ciemniejsza od szyi przez samoopalacz, przebarwienia albo opaleniznę pozostałą po lecie, nie wyrównuj tego za wszelką cenę ciemnym podkładem na całej twarzy. Lepszy efekt daje kolor zbliżony do szyi i późniejsze ocieplenie bronzerem tam, gdzie naturalnie łapie słońce – czoło, policzki i skronie. W ten sposób granica przy żuchwie znika, a skóra nie wygląda płasko.

    Przy zakupie online porównaj odcień z podkładem, który już znasz i który naprawdę pasuje, a nie z tym, który tylko „jakoś wygląda”. Szukaj trzech informacji naraz: poziomu jasności, tonu i wykończenia, bo ten sam numer w innej formule może dać inny efekt na twarzy. Zdjęcia swatchy traktuj pomocniczo. Najwięcej mówi opis typu „light neutral”, „light – medium warm” albo „fair olive”, o ile marka utrzymuje spójne nazewnictwo.

    Gdy jesteś między sezonami i kolor skóry zmienia się co kilka tygodni, praktyczniej mieć dwa odcienie tej samej formuły niż przez pół roku męczyć jeden niedopasowany. Jaśniejszy przydaje się jesienią i zimą, ciemniejszy wiosną i latem. Mieszanie daje lepszy efekt niż dokładanie pudru brązującego na całą twarz, bo nie zmienia tekstury podkładu i nie obciąża skóry.

    Podkład clarins

    Jak sprawdzić, czy podkład ma ton: chłodny, ciepły czy neutralny?

    Żółta szyja i różowy policzek to najszybszy sygnał, że patrzysz na zły ton, nawet jeśli jasność podkładu wydaje się trafiona. Weź 3 odcienie z tej samej głębokości koloru – jeden chłodny, jeden neutralny, jeden ciepły – i narysuj cienkie pasy od policzka przez linię żuchwy lekko w stronę szyi. Po 2-3 minutach od razu widać, który pas stapia się ze skórą, a który zaczyna wyglądać zbyt różowo, zbyt żółto albo lekko brzoskwiniowo.

    Przy cerze z naturalnym rumieniem chłodne tony często kuszą, bo na pierwszy rzut oka „pasują” do zaczerwienień. Na całej twarzy dają jednak efekt zmęczenia albo poszarzenia, szczególnie przy skrzydełkach nosa i wokół ust. W takiej sytuacji częściej lepiej wypada ton neutralny albo lekko ciepły, bo wyrównuje kolor skóry zamiast podbijać czerwone partie.

    Jeśli twarz po nałożeniu próbki robi się bardziej żółta niż szyja, formuła ma za ciepły ton. Gdy skóra zaczyna wyglądać sinawo, różowo albo kredowo, ton jest za chłodny. Neutralny nie wybija się ani w jedną, ani w drugą stronę – skóra wygląda po prostu równo. To widać najlepiej przy dziennym świetle, ustawiając się bokiem do okna, a nie pod górnym oświetleniem w łazience.

    Pomagają też oznaczenia producentów, ale traktuj je ostrożnie, bo nie każda marka nazywa tony tak samo. Najczęściej spotkasz:

    • C, Cool, Rosy – tony chłodne, zwykle bardziej różowe albo lekko czerwone
    • W, Warm, Golden, Yellow – tony ciepłe, bardziej żółte, złote lub oliwkowe
    • N, Neutral – mieszanka różu i żółci, bez wyraźnej przewagi jednej strony

    Oliwkowa skóra często myli się z ciepłą, a to nie zawsze to samo. Typowo ciepły podkład bywa na niej zbyt żółty, przez co twarz wygląda płasko i ciężko. Jeśli masz wrażenie, że większość „ciepłych” odcieni wygląda sztucznie, szukaj neutralnych albo neutralno – oliwkowych, nawet gdy skóra łatwo się opala.

    Sprawdź próbkę po kilkunastu minutach. Część podkładów lekko ciemnieje albo robi się bardziej pomarańczowa po kontakcie z sebum i pielęgnacją. Jeśli ton był dobry zaraz po nałożeniu, a po czasie przestaje pasować, problemem nie jest już sama etykieta odcienia, tylko zachowanie konkretnej formuły na twojej skórze.

    Max factor podkład

    Jak nakładać podkład, żeby skóra wyglądała gładko i naturalnie?

    Najwięcej psuje zbyt duża ilość produktu nałożona od razu na całą twarz. Lepiej wycisnąć porcję wielkości małego ziarnka fasoli, nałożyć ją punktowo na środek twarzy i rozprowadzać cienko na zewnątrz. Przy linii włosów i żuchwie warstwa powinna być prawie niewidoczna. Skóra nie wygląda wtedy ciężko, a podkład łatwiej stapia się z szyją i nie zbiera przy brwiach ani skrzydełkach nosa. Jeśli po pierwszej warstwie nadal widać zaczerwienienie na policzkach albo przebarwienia, dołóż produkt miejscowo zamiast nakładać drugą warstwę na całą twarz.

    Przy skórze suchej rozprowadzaj podkład od razu po nałożeniu, zanim zacznie zastygać. Najpierw policzki, potem czoło, nos i broda, a na końcu okolice ust oraz nosa, gdzie produkt najłatwiej osiada na suchych skórkach. Ruch dociskający daje gładszą powierzchnię niż energiczne rozcieranie, bo nie podnosi złuszczonych miejsc i nie zostawia smug. Przy cerze tłustej i mieszanej lepiej pracować partiami – jeden policzek, drugi, czoło – bo formuły long wear szybciej łapią skórę i po chwili trudniej je wyrównać.

    Najczyściej wygląda aplikacja od środka twarzy. W tej strefie zwykle widać więcej zaczerwienień, cienie przy nosie i nierówny koloryt, więc tam zostaje pełniejsze krycie. Im bliżej skroni, uszu i linii żuchwy, tym mniej produktu. Jeśli rozprowadzisz tę samą ilość na całą twarz, brzegi zaczną wyglądać sucho albo ciężko, szczególnie w świetle dziennym. Przy skrzydełkach nosa i między brwiami dociśnij resztkę z narzędzia zamiast dokładać nową porcję. Tak samo przy brodzie, gdzie podkład często ściera się i waży szybciej niż na policzkach.

    Gładki efekt zależy też od krótkiej przerwy między warstwami. Po pierwszej odczekaj około 30-60 sekund i dopiero wtedy oceń, czego jeszcze brakuje. Świeżo rozprowadzony podkład często wygląda ciężej niż po krótkim stopieniu ze skórą. Jeśli od razu dołożysz kolejną warstwę, łatwo przesadzić na nosie, pod oczami i przy linii uśmiechu. W miejscach ruchomych nakładaj naprawdę mało – wokół ust, przy nozdrzach i na środku czoła zbyt gruba warstwa szybciej wchodzi w załamania.

    Przed wyjściem sprawdź twarz z dwóch odległości. Z bliska zobaczysz, czy produkt nie zebrał się przy płatkach nosa i czy nie został pas przy włosach. Z odległości około metra widać, czy krycie jest równe i czy cera wygląda jak skóra, a nie jak osobna warstwa makijażu. Jeśli coś odcina się kolorystycznie albo wygląda zbyt ciężko, zwykle wystarczy czysta gąbka lub opuszki palców bez dodatkowego produktu, żeby zdjąć nadmiar i wygładzić granice.

    Podkład kryjący

    Czym nakładać podkład: gąbką, pędzlem czy palcami?

    Przy cienkiej warstwie i lekkim podkładzie najszybciej pracuje się gąbką, bo dociska produkt do skóry i dobrze rozprasza granice przy nosie, ustach i linii żuchwy. Zwilż ją, potem mocno odciśnij – ma być miękka, ale nie mokra. Jeśli zostawisz w niej za dużo wody, podkład zacznie się rozrzedzać, przesuwać i szybciej straci krycie. Gąbka daje najłagodniejsze wykończenie przy cerze suchej, dojrzałej i z widoczną teksturą, bo nie zostawia smug i łatwiej nią dołożyć produkt punktowo tam, gdzie potrzeba więcej wyrównania koloru. Minusem jest większe zużycie kosmetyku i słabsze krycie już przy pierwszej warstwie niż przy pędzlu.

    Pędzel sprawdza się wtedy, gdy chcesz uzyskać bardziej równe krycie przy mniejszej ilości produktu. Najpraktyczniejszy jest gęsty pędzel typu buffing albo flat top – krótki, zbity, z elastycznym włosiem. Rozprowadzaj podkład cienko, krótkimi ruchami albo delikatnym wtłaczaniem, zamiast „malować” twarz długimi pociągnięciami. To ogranicza smugi i nie podnosi suchych skórek. Pędzel dobrze wypada przy cerze normalnej, mieszanej i tłustszej, zwłaszcza gdy formuła szybciej zastyga. Przy mocniej matowych podkładach trzeba pracować sprawnie, bo zastygniętego śladu nie da się już łatwo rozetrzeć bez plam.

    Palce dają najlepszą kontrolę na małych partiach twarzy i przy formułach płynnych, kremowych albo serum. Ciepło dłoni zmiękcza produkt, więc łatwiej wtopić go w skórę wokół nosa czy na policzkach, gdzie chcesz zostawić bardzo cienką warstwę. Ta metoda dobrze wygląda przy cerze suchej i przy makijażu dziennym, kiedy zależy ci bardziej na ujednoliceniu niż na pełnym kryciu. Gorzej wypada przy podkładach gęstych i długotrwałych – palce częściej zostawiają nierówną warstwę, a przy porach i zaczerwienieniach trudniej uzyskać gładką powierzchnię.

    Najprostszy wybór wygląda tak:

    • gąbka – gdy chcesz naturalne wykończenie, miękkie przejścia i cienkie warstwy
    • pędzel – gdy zależy ci na szybszym kryciu, mniejszym zużyciu produktu i pracy z formułą matującą
    • palce – gdy nakładasz lekki podkład na co dzień i chcesz precyzyjnie rozprowadzić go na środku twarzy

    Możesz też łączyć narzędzia, bo często to daje najlepszy efekt. Pędzel dobrze rozkłada produkt na większej powierzchni, a gąbka wygładza ślady włosia i nadmiar przy skrzydełkach nosa. Przy cerze suchej wygodny jest też układ: najpierw palce na policzkach, potem gąbka na całej twarzy. Taki sposób pomaga zostawić cienką warstwę tam, gdzie skóra szybko pokazuje przesuszenie.

    Jeśli po kilku godzinach podkład znika z nosa albo rozchodzi się wokół ust, problem często leży właśnie w narzędziu, a nie w samym kosmetyku. Gąbka bywa za delikatna dla bardzo śliskich, emolientowych formuł, pędzel potrafi podkreślić suche miejsca, a palce zostawiają za dużo produktu w załamaniach. Warto zmienić sposób aplikacji przed wymianą podkładu na inny.

    Biały podkład do twarzy

    Jak utrwalić podkład i co zrobić, żeby nie ścierał się w ciągu dnia?

    Ścieranie podkładu zwykle zaczyna się tam, gdzie skóra produkuje więcej sebum albo gdzie często dotykasz twarzy – przy nosie, brodzie, linii żuchwy i pod okularami. Jeśli po 3-4 godzinach kolor znika właśnie z tych miejsc, same poprawki w ciągu dnia nie wystarczą. Problem zwykle zaczyna się wcześniej, na etapie łączenia pielęgnacji z makijażem. Często wystarczy zmienić kolejność i ilość produktów, zamiast dokładać kolejny kosmetyk utrwalający.

    Krem na dzień nakładaj cienko. Jeśli po 10 minutach skóra nadal jest śliska, podkład zacznie się przesuwać i szybciej zbierze się przy skrzydełkach nosa. Przy cerze mieszanej dobrze sprawdza się prosty podział: lżejsza warstwa kremu w strefie T, pełniejsza na policzkach. Jeśli używasz filtra, daj mu 8-10 minut, żeby związał się ze skórą. Nakładanie podkładu na świeżo rozprowadzony SPF często kończy się rolowaniem i plamami.

    Baza sprawdza się wtedy, gdy odpowiada na dany problem. Wygładzająca silikonowa lepiej trzyma makijaż na porach i nierównej teksturze, ale połączona z tłustym kremem często daje efekt ślizgania. Matująca działa najlepiej punktowo – na nosie, czole i brodzie – zamiast na całej twarzy. Rozświetlająca pod podkład długotrwały rzadko daje dobrą trwałość przez cały dzień, zwłaszcza latem i przy cerze mieszanej.

    Podkład utrwalaj tam, gdzie naprawdę tego potrzebuje.Strefa T – cienka warstwa pudru dociśnięta puszkiem albo gąbką, bez rozcierania.

    • Skrzydełka nosa – odrobina pudru po wcześniejszym wygładzeniu załamań, inaczej produkt zbierze się w rowkach.
    • Broda – lekkie utrwalenie, jeśli często opierasz na niej rękę albo nosisz golf, szalik lub kołnierz.
    • Policzki – puder tylko wtedy, gdy podkład zostaje lepki; przy suchej skórze często lepiej zostawić je bez dodatkowej warstwy.

    Sypki puder utrwala mocniej niż prasowany, ale łatwiej z nim przesadzić. Prasowany lepiej sprawdza się do poprawek i przy cieńszych podkładach, które mają wyglądać bardziej jak skóra. Jeśli po przypudrowaniu twarz robi się płaska i cięższa, zwykle problemem nie jest sam puder, tylko zbyt gruba warstwa w miejscach, które wcześniej tego nie potrzebowały.

    Spray utrwalający najlepiej działa wtedy, gdy scala wcześniejsze warstwy, a nie zastępuje puder. Psiknij z odległości około 20-30 cm, 2-4 razy, bez moczenia skóry. Przy formule long wear spray może przedłużyć świeży wygląd o kilka godzin, ale przy źle przygotowanej skórze nie zatrzyma ścierania na nosie czy brodzie. Jeśli po sprayu pojawiają się kropki albo plamy, zwykle winna jest za mała odległość albo zbyt mokra mgiełka.

    W ciągu dnia nie dokładaj kolejnej warstwy podkładu na sebum.

    • Najpierw odciśnij błyszczenie bibułką albo chusteczką.
    • Potem użyj odrobiny pudru.

    Jeśli od razu przykryjesz tłustą powierzchnię nową porcją produktu, powstanie warstwa, która po godzinie wygląda gorzej niż przed poprawką. Miejscowe ubytki przy nosie albo na brodzie lepiej uzupełnić minimalną ilością podkładu wklepaną palcem lub małą gąbką niż nakładać kosmetyk od nowa na całą twarz.

    Czasem makijaż ściera się mimo poprawnej aplikacji. Okulary wycierają produkt z grzbietu nosa, telefon zbiera go z policzka, a zimą szalik i wysoki kołnierz ścierają warstwę z żuchwy. W takie dni lepiej zbudować lżejsze krycie przy krawędziach twarzy i mocniej utrwalić tylko środek. To sprawia, że starcie jest mniej widoczne i nie zostawia wyraźnej granicy koloru.

    Jak dobrać kolor podkładu

    Jakie marki podkładów są warte uwagi w różnych przedziałach cenowych?

    Przy budżecie do około 50 zł najlepiej szukać marek ze stabilnymi formułami i łatwo dostępnymi testerami, bo wtedy można porównać kilka odcieni na skórze zamiast kupować w ciemno. W tej półce da się znaleźć podkłady dobre na co dzień, do pracy, na uczelnię i do szybkiego makijażu, ale zwykle gorzej radzą sobie przy bardzo długim dniu, w upale i przy intensywnym ścieraniu od okularów czy maseczki. Jeśli skóra jest w dobrej kondycji, taki podkład może wyglądać bardzo dobrze przez kilka godzin. Przy cerze suchej różnice między tańszą a droższą formułą widać szybciej – głównie na skrzydełkach nosa, wokół ust i w miejscach odwodnionych.

    W drogeriach najczęściej sprawdzają się:

    • L’Oréal Paris – szeroki wybór wykończeń, od lżejszych i bardziej promiennych po trwalsze i bardziej kryjące. Dobra opcja, jeśli chcesz porównać kilka efektów w jednej marce bez przeskakiwania między różnymi numeracjami odcieni.
    • Maybelline New York – mocna półka do codziennego makijażu. Podkłady tej marki często dobrze leżą na cerze mieszanej i tłustszej, a część formuł daje bardziej naturalne wykończenie, niż sugeruje poziom krycia.
    • Catrice – rozsądny wybór przy małym budżecie i potrzebie średniego krycia. Często wypada lepiej na zdjęciach niż bardzo tanie podkłady z mocno pudrowym finiszem.
    • Bourjois – formuły zwykle są lżejsze i bardziej komfortowe przy cerze normalnej, suchej i odwodnionej. Dają świeższy efekt, ale nie każda wersja dobrze znosi cały dzień bez poprawek.
    • Eveline – duży rozstrzał między seriami. Są udane warianty, zwłaszcza jeśli szukasz czegoś taniego na start, ale przed zakupem dobrze sprawdzić, czy dana linia nie utlenia się po kilku minutach.

    W przedziale 60-120 zł formuły są zwykle bardziej przewidywalne. Łatwiej znaleźć podkład, który łączy trwałość z naturalnym wykończeniem i nie daje płaskiego, suchego efektu po przypudrowaniu. W tej półce częściej trafisz też na lepszą gamę tonów neutralnych, więc łatwiej uniknąć zbyt różowej albo zbyt żółtej twarzy.

    Tu sprawdzą się:

    • Revlon – marka znana z trwałych formuł, szczególnie przy cerze mieszanej i tłustej. Sprawdza się wtedy, gdy makijaż ma wytrzymać wiele godzin, ale trzeba pilnować, żeby nie nałożyć zbyt grubej warstwy.
    • Max Factor – często daje gładsze wykończenie i przyjemniejszy efekt na skórze dojrzałej niż wiele typowo matujących podkładów z drogerii.
    • NYX Professional Makeup – dobra opcja, jeśli szukasz różnych poziomów krycia i bardziej nowoczesnych wykończeń, od soft matte po glow. Najlepiej testować konkretną serię, bo różnice między nimi są duże.
    • Paese – marka często wybierana przez osoby, które chcą połączyć codzienny makijaż z wygodnym noszeniem. Część formuł dobrze wypada przy cerze suchej i normalnej.
    • Inglot – szeroka oferta i sporo wariantów na różne potrzeby, od lekkiego wyrównania koloru po mocniejsze krycie. Przy zakupie dobrze porównać kilka serii, bo na skórze zachowują się bardzo różnie.

    Powyżej 120 zł zwykle płaci się za lepszą pracę produktu na skórze w ciągu dnia, bardziej dopracowane wykończenie i szerszą gamę odcieni. Widać to szczególnie wtedy, gdy skóra ma rozszerzone pory, suche partie, rumień albo teksturę, którą tani podkład potrafi niepotrzebnie podkreślić. Droższa formuła nie naprawi złej pielęgnacji ani źle dobranego koloru, ale częściej daje cienką, równą warstwę bez uczucia ciężkości.

    W tej grupie mocne pozycje mają:

    • Estée Lauder – bardzo dobry kierunek, jeśli zależy ci na wysokiej trwawałości i lepszym trzymaniu się skóry przez cały dzień. Sprawdza się przy ważnych wyjściach, pracy poza domem i wtedy, gdy nie ma czasu na poprawki.
    • Lancôme – formuły często łączą trwałość z bardziej dopracowanym, mniej suchym wykończeniem. Dobrze wypadają na skórze, która ma wyglądać gładko z bliska, a nie tylko na zdjęciu.
    • Clinique – rozsądny wybór przy cerze wrażliwej i skłonnej do reakcji na cięższe, perfumowane formuły. Marka ma podkłady o bardziej komfortowym noszeniu i zwykle przewidywalnym zachowaniu na skórze.
    • MAC – szeroki wybór wykończeń i odcieni, szczególnie jeśli trudno znaleźć pasujący ton. Część podkładów tej marki dobrze sprawdza się przy makijażu okazjonalnym i fotograficznym.
    • NARS – bardzo dobre wykończenie przy cerze, która ma wyglądać świeżo, ale bez tłustego połysku. To trafny wybór dla osób, które chcą naturalnego efektu przy nadal widocznym wyrównaniu koloru.
    • Armani – podkłady cenione za lekką warstwę i efekt wygładzenia bez ciężkiego krycia. Najlepiej pokazują swoją przewagę wtedy, gdy zależy ci na skórze wyglądającej naturalnie z bliska.

    Przy zakupie konkretnej marki patrz przede wszystkim na to, w czym dana linia naprawdę jest dobra. Jedna marka może mieć świetny podkład matujący i przeciętny rozświetlający. Inna będzie mocna przy lekkich, dziennych formułach, a słabsza przy większym kryciu. Najbezpieczniej wytypować 2-3 produkty z różnych półek cenowych, przetestować je na żuchwie i sprawdzić po kilku godzinach, który wygląda równo, nie ciemnieje i nie zbiera się w załamaniach skóry.

    5/5 - (1 vote)

    Zostaw komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Przewijanie do góry