Zasłony w salonie regulują ilość światła, osłaniają wnętrze po zmroku i domykają aranżację wokół sofy, okien oraz strefy wypoczynkowej. Przy jednym oknie sprawdzi się inna tkanina niż przy szerokim przeszkleniu na całą ścianę, więc przed zakupem trzeba zestawić wygląd materiału z jego funkcją i warunkami w pomieszczeniu.
W tekście znajdziesz przegląd rodzajów zasłon do salonu, różnic między tkaninami, sposobów dopasowania ich do stylu wnętrza oraz wskazówki przed zakupem. Łatwiej ocenisz, które zasłony sprawdzą się w Twoim salonie pod względem zaciemnienia, układu okien i codziennego użytkowania.
Jakie funkcje mają zasłony w salonie?
W salonie zasłony robią więcej niż tylko zasłaniają okno. Rano ograniczają ostre światło, wieczorem odcinają wnętrze od widoku z zewnątrz, a przez cały dzień porządkują ścianę z oknem, która zwykle zajmuje sporą część pomieszczenia. Jeden komplet może poprawić komfort korzystania z pokoju i przy okazji skorygować proporcje wnętrza.
Pierwsza funkcja jest czysto użytkowa – chodzi o regulację ilości światła. W salonie z ekspozycją południową lub zachodnią zasłony przydają się już od wiosny, kiedy słońce mocno nagrzewa strefę przy kanapie i telewizorze. Przy północnym oknie częściej chodzi o zmiękczenie chłodnego światła niż o pełne zaciemnienie. Stopień osłony trzeba dopasować do tego, jak korzystasz z pokoju. Oglądanie telewizji w dzień, popołudniowa praca przy stole i salon połączony z jadalnią oznaczają różne potrzeby.
Druga sprawa to prywatność. W mieszkaniu na parterze, w szeregowcu z oknami od ulicy albo w bloku stojącym blisko sąsiedniego budynku zasłony pozwalają szybko odciąć wnętrze bez montowania dodatkowych osłon. Przy dużych przeszkleniach tarasowych często wystarczy zasunąć jeden pas tkaniny po zmroku, żeby salon przestał być całkowicie odsłonięty.
Zasłony pomagają też uporządkować przestrzeń optycznie. Tkanina poprowadzona od sufitu do podłogi wydłuża ścianę i sprawia, że okno wygląda proporcjonalniej. To szczególnie przydaje się w niskich pomieszczeniach, przy wąskich oknach albo drzwiach balkonowych zestawionych z mniejszym skrzydłem. Gdy okno jest szerokie, zasłony spinają całą kompozycję i łagodzą wrażenie pustej, twardej powierzchni szkła.
Dochodzi jeszcze akustyka. Miękka tkanina nie wyciszy salonu tak jak panel akustyczny, ale w pomieszczeniu z dużą ilością gładkich powierzchni – płytek, stołu z kamiennym blatem, dużych przeszkleń – ogranicza pogłos. Różnicę słychać zwłaszcza w wysokich salonach i we wnętrzach urządzonych oszczędnie, z małą liczbą tekstyliów.
Zasłony zwykle spełniają kilka zadań naraz:
- osłaniają przed słońcem – przy telewizorze, miejscu do pracy i w strefie wypoczynku w ciągu dnia
- odcinają wnętrze od wzroku z zewnątrz – głównie wieczorem oraz w mieszkaniach z oknami na poziomie przechodniów lub sąsiadów
- korygują proporcje okna i ściany – przy zbyt niskim, zbyt szerokim albo asymetrycznie umieszczonym przeszkleniu
- ocieplają wizualnie wnętrze – równoważą szkło, beton, lakierowane fronty i inne twarde materiały
- lekko tłumią pogłos – szczególnie w otwartych, minimalistycznych salonach
Przed zakupem ustal jedną rzecz: co ma być priorytetem w twoim salonie. Jeśli najbardziej przeszkadza słońce, punkt wyjścia będzie inny niż we wnętrzu, w którym brakuje przytulności albo prywatności po zmroku. Od tej decyzji zależy później rodzaj zasłon, tkanina, sposób zawieszenia i ilość materiału.
Jakie są najpopularniejsze rodzaje zasłon do salonu?
Najlepiej od razu zawęzić wybór do tego, jak salon działa na co dzień. Innych zasłon szuka się do pokoju z telewizorem przy oknie, innych do jasnego wnętrza z dużymi przeszkleniami, a jeszcze innych do salonu, w którym tkanina ma głównie domknąć aranżację. Najczęściej porównuje się kilka podstawowych grup:
- Zasłony zaciemniające – szyje się je z gęstych tkanin, więc mocno ograniczają dostęp światła. Sprawdzają się przy ekspozycji południowej i zachodniej, przy oknach tarasowych oraz tam, gdzie słońce odbija się w ekranie telewizora. Wieczorem dają też lepszą osłonę wnętrza.
- Zasłony półzaciemniające – przepuszczają część światła, osłaniają wnętrze i łagodzą ostre promienie. To częsty wybór do standardowego salonu, bo nie przyciemniają pomieszczenia tak mocno jak blackout.
- Zasłony dekoracyjne lekkie – powstają z tkanin o luźniejszym splocie i służą głównie do tego, by zmiękczyć okno i dodać wnętrzu kolejną warstwę. Dobrze sprawdzają się w salonach, gdzie światła dziennego i tak jest mało albo gdzie funkcję osłony przejmuje roleta.
- Zasłony welurowe i welwetowe – są cięższe wizualnie, mają wyraźny rysunek fałd i lekko matowy połysk. Pasują do większych salonów, wysokich wnętrz i aranżacji, w których tkanina ma być mocnym akcentem.
- Zasłony lniane i o strukturze lnu – wyglądają lżej, dają bardziej naturalny efekt i dobrze układają się w mniej formalnych wnętrzach. Często wybiera się je do stylu japandi, skandynawskiego i nowoczesnego z cieplejszym wykończeniem.
- Zasłony z mieszanki bawełny lub poliestru – są wygodne w codziennym użytkowaniu, zwykle łatwiejsze do prania i mniej podatne na gniecenie. To częsty wybór do mieszkań, w których zasłony regularnie się rozsuwa i zasuwa.
- Panele zasłonowe – to proste, płaskie pasy tkaniny przesuwane po torze. Dobrze wyglądają przy szerokich przeszkleniach i w salonach o nowoczesnej, uporządkowanej linii.
W sklepach ten podział bywa jeszcze prostszy: gotowe albo szyte na wymiar. Gotowe skracają czas zakupu i zwykle kosztują mniej, ale narzucają konkretną szerokość, wysokość i sposób marszczenia. Szycie na zamówienie daje większą swobodę przy dużych oknach, wnękach i nietypowej wysokości pomieszczenia.
Na tym etapie najlepiej najpierw wybrać typ zasłony, a dopiero potem przejść do tkaniny, wymiarów, koloru i sposobu zawieszenia. Taka kolejność ułatwia odrzucenie opcji, które dobrze wyglądają na ekspozycji, ale słabiej sprawdzają się w codziennym użytkowaniu.
Z jakich tkanin szyć lub kupować zasłony do salonu?
Przy kanapie stojącej blisko okna szybko czuć różnicę między lekką a cięższą tkaniną. Cienka zasłona rozprasza światło, ale nie ogranicza nagrzewania wnętrza. Gęstsza lepiej osłania telewizor i daje większą prywatność po zmroku, a przy tym potrzebuje więcej miejsca po bokach okna i mocniejszego karnisza. Materiał najpierw trzeba więc dopasować do warunków przy oknie, a dopiero potem do wyglądu salonu.
Najczęściej bierze się pod uwagę kilka grup tkanin:
- Poliester – najłatwiejszy w codziennym użytkowaniu. Dobrze trzyma kształt, mniej się gniecie, łatwo go wyprać i zwykle nie wymaga dokładnego prasowania. Sprawdza się w salonach używanych intensywnie, przy dużych oknach i tam, gdzie zasłony często się rozsuwają.
- Welur i velvet – dają mięsiste fałdy, wyraźnie ograniczają światło i dobrze tłumią pogłos w większym pokoju. Najlepiej wyglądają w salonach o wysokości co najmniej 260 cm, bo przy niskim suficie mogą optycznie obciążyć wnętrze. To cięższa tkanina, więc karnisz i mocowanie muszą przenieść większy ciężar.
- Len – wpuszcza światło miękko i naturalnie, dobrze wygląda w prostych, jasnych aranżacjach. Trzeba liczyć się z tym, że łatwo się gniecie, a po praniu bywa mniej przewidywalny niż syntetyki. W salonie używanym na co dzień lepiej sprawdza się mieszanka lnu z poliestrem niż czysty len.
- Bawełna – daje bardziej naturalny efekt niż typowy poliester, ale częściej się gniecie i może kurczyć się po praniu, jeśli tkanina nie była dekatyzowana. Do długich zasłon lepiej wybrać bawełnę z domieszką włókien syntetycznych, bo lepiej trzyma pion i fałdy.
- Żakard i tkaniny strukturalne – sprawdzają się wtedy, gdy bardziej niż kolor liczy się sam materiał. Pasują do spokojnych kolorystycznie salonów, gdzie potrzeba faktury zamiast wzoru. Trzeba jeszcze sprawdzić, czy struktura nie zbiera kurzu, zwłaszcza przy uchylnych oknach i grzejniku pod parapetem.
- Blackout – dobry wybór do mocno nasłonecznionych wnętrz i strefy telewizyjnej. Takie tkaniny potrafią ograniczyć dopływ światła o 70-100%, zależnie od splotu, koloru i podszycia. W jasnych barwach efekt zaciemnienia bywa słabszy niż w ciemnych.
Jeśli salon łączy kilka funkcji, dobrze sprawdzają się tkaniny mieszane. Domieszka poliestru w lnie albo bawełnie poprawia układ zasłony, zmniejsza gniecenie i ułatwia pranie. Materiał o gramaturze około 180-250 g/m2 daje już wyraźniejszą osłonę, a powyżej 300 g/m2 zasłona staje się ciężka wizualnie i fizycznie. W małym salonie taki materiał może zdominować ścianę z oknem.
Przed zakupem sprawdź trzy rzeczy na próbce, a nie tylko w katalogu.
- Przyłóż materiał do szyby w dzień. – Zobacz, jak wygląda wieczorem przy sztucznym świetle. – Zgnieć go w dłoni na kilkanaście sekund.
Od razu widać, czy tkanina przepuszcza za dużo światła, zmienia kolor po podświetleniu albo będzie się marszczyć po każdym rozsunięciu.
Liczy się też pielęgnacja. Do mieszkań z aneksem kuchennym, zwierzętami albo oknem wychodzącym na ruchliwą ulicę lepiej wybrać tkaniny, które można prać w 30-40°C i które szybko schną. Materiały wymagające wyłącznie czyszczenia chemicznego sprawdzają się głównie tam, gdzie zasłony mają bardziej dekoracyjny charakter i rzadziej się brudzą.
Jak dobrać długość i szerokość zasłon?
Przy standardowym oknie w salonie najbezpieczniej zakończyć zasłonę 1-2 cm nad podłogą. Tkanina wygląda wtedy równo, nie zbiera kurzu i nie zahacza o odkurzacz automatyczny. Jeśli wolisz bardziej dekoracyjny efekt, możesz puścić materiał 3-5 cm na podłogę, ale ten wariant sprawdza się głównie tam, gdzie zasłon nie przesuwa się codziennie. Przy grzejniku pod oknem albo niskim parapecie kończenie tkaniny na wysokości parapetu zwykle optycznie skraca ścianę, więc taki układ lepiej zostawić do kuchni niż do salonu.
Długość mierz dopiero po zamontowaniu karnisza lub szyny. Liczy się rzeczywisty punkt zawieszenia, a różnica 2-3 cm potrafi zmienić efekt końcowy. Pomiar prowadzi się od dolnej krawędzi żabki, agrafki albo przelotki – zależnie od systemu – do planowanego miejsca zakończenia tkaniny. Przy nierównej podłodze sprawdź wymiar w trzech punktach: po lewej, na środku i po prawej. W starszych mieszkaniach różnica potrafi dojść do 1-2 cm i wtedy jedna zasłona wygląda dobrze, a druga już na zbyt krótką.
Najczęściej przyjmuje się takie proporcje:
- lekkie marszczenie – szerokość tkaniny 1,5 razy większa niż szerokość odcinka do zasłonięcia – **standardowe marszczenie
- szerokość 2 razy większa – gęste fale i pełniejszy wygląd – szerokość 2,2-2,5 razy większa**
Przykład: jeśli karnisz ma 240 cm szerokości roboczej, komplet zasłon przy standardowym marszczeniu powinien mieć około 480 cm łącznej szerokości przed zmarszczeniem. Przy dwóch skrzydłach wychodzi po około 240 cm tkaniny na każdą stronę.
Przy dużym przeszkleniu patrz szerzej niż samo okno. Materiał po zsunięciu musi mieć gdzie się odłożyć. Jedna zasłona po zmarszczeniu zajmuje zwykle 15-25 cm miejsca z boku, a przy grubszej tkaninie jeszcze więcej. Jeśli karnisz kończy się równo z wnęką okienną, zasłony po otwarciu będą wchodziły na szybę i ograniczą dopływ światła. Dlatego karnisz warto wyprowadzić 15-30 cm poza okno z każdej strony, a przy drzwiach tarasowych nawet szerzej, jeśli ściana daje taki zapas.
W małym salonie zbyt szerokie i mocno marszczone zasłony szybko dają ciężki efekt. Lepiej sprawdza się współczynnik 1,5-1,8 niż pełne 2,5. W większym pokoju albo przy wysokim suficie można zastosować obfitszą tkaninę, bo ściana z oknem dobrze znosi taki ciężar bez wrażenia przeładowania.
Jeśli zamawiasz szycie, podaj od razu trzy wymiary:
- szerokość karnisza roboczego – wysokość od punktu zawieszenia do podłogi – planowany prześwit nad podłogą albo zapas materiału na podłodze
Samo hasło „do salonu 250 x 140 cm” zwykle nie wystarcza, bo gotowy wymiar zależy jeszcze od sposobu zawieszenia, a ten zmienia realną długość zasłony.
Jak dopasować kolor i wzór zasłon do stylu salonu?
Najłatwiej zacząć od stałych elementów salonu, których szybko nie zmienisz: podłogi, koloru ścian, sofy i największej bryły w pomieszczeniu. Jeśli masz dębową podłogę, beżową kanapę i ciepłe światło, chłodny popiel zasłon może wyglądać obco, nawet jeśli sam w sobie jest modny. W takim układzie lepiej wypadają odcienie złamanej bieli, greige, taupe, piaskowy, oliwkowy albo przygaszony karmel. Przy szarej podłodze, białych ścianach i czarnych detalach łatwiej wejść w chłodniejsze tony: grafit, gołębi szary, stalowy błękit, brudny granat.
W małym salonie najbezpieczniej trzymać zasłony blisko koloru ściany albo wybrać tkaninę o 1-2 tony ciemniejszą. Ściana z oknem pozostaje wtedy spokojna i nie dzieli optycznie wnętrza. Kontrastowe zasłony – na przykład ciemna zieleń na tle białej ściany – dają mocniejszy efekt dekoracyjny, ale odbierają lekkość. W dużym salonie taki kontrast zwykle wygląda lepiej, bo ma wokół siebie więcej przestrzeni.
Przy wzorze najlepiej spojrzeć na to, co już dzieje się w pokoju. Dywan w geometryczny motyw, poduszki w pasy i obraz z wyraźnym rysunkiem zwykle wystarczą. W takim wnętrzu gładka tkanina uspokaja całość lepiej niż kolejny deseń. Wzorzyste zasłony sprawdzają się tam, gdzie reszta wyposażenia opiera się na dużych, jednolitych płaszczyznach.
Kilka układów sprawdza się szczególnie dobrze:
- Jasne ściany i drewniane meble – zasłony w kolorze lnu, piasku, szałwii, zgaszonej zieleni albo ciepłego brązu.
- Białe wnętrze z czarnymi akcentami – grafit, antracyt, szarobeż, przydymiony granat.
- Beżowy salon w stylu soft loft lub japandi – ecru, greige, taupe, oliwka, glina.
- Wnętrze glamour z welurową sofą i złotem – śmietanka, cappuccino, butelkowa zieleń, granat, śliwka.
- Salon klasyczny ze sztukaterią – kość słoniowa, ciepły beż, szaroniebieski, stonowany wzór pionowy.
Pionowe pasy optycznie wydłużają ścianę, ale powinny być szerokie i spokojne. Drobny, gęsty deseń dobrze wygląda z bliska, ale z kilku metrów daje wrażenie chaosu. Przy dużych przeszkleniach lepiej wypada wzór o większej skali, bo nie ginie po zamarszczeniu tkaniny. Małe ornamenty i delikatne motywy częściej sprawdzają się przy węższych oknach.
Kolor zasłon trzeba też odnieść do światła dziennego. W salonie od północy chłodne szarości potrafią dać płaski, lekko biurowy efekt. Tam zwykle lepiej wyglądają odcienie z domieszką beżu lub oliwki. Przy mocnym słońcu od południa jasna, ciepła tkanina po podświetleniu może wejść w żółty ton, dlatego przed zakupem najlepiej zobaczyć próbkę przy oknie rano i po południu. Ten sam beż w świetle sklepowym i we własnym salonie często wygląda jak dwa różne kolory.
Jeśli chcesz, żeby zasłony zebrały wnętrze w całość, powtórz jeden kolor z innego elementu, ale w innym nasyceniu. Przykład: poduszki w oliwce i zasłony o 2-3 tony jaśniejsze, czarna lampa i grafitowa tkanina, karmelowy fotel i zasłony w zgaszonym kolorze kawy z mlekiem. Kopiowanie identycznego odcienia z każdej rzeczy daje efekt zestawu z katalogu. Lepiej trzymać jedną temperaturę barw i różnicować głębię koloru.
Przy zakupie przez internet poproś o próbkę albo zamów najmniejszy dostępny odcinek tkaniny. Obejrzyj go przy ścianie, podłodze i sofie, najlepiej w świetle dziennym i po zapaleniu lamp. Dopiero wtedy widać, czy kolor współgra z resztą, czy zaczyna dominować bardziej, niż zakładałeś.
Na przelotkach, taśmie czy szelkach - jaki sposób zawieszenia sprawdzi się w salonie?
Na cięższej tkaninie i przy szerokim przeszkleniu sposób zawieszenia widać od razu – zasłona inaczej się układa, inaczej przesuwa i stawia inny opór na karniszu. W salonie używanym codziennie liczy się przede wszystkim to, czy materiał da się odsunąć jedną ręką, czy po tygodniu zacznie drażnić szarpanie, poprawianie fałd i hałas przy odsłanianiu okna. Sam wygląd schodzi na dalszy plan, jeśli system źle pracuje przy danej tkaninie i szerokości zasłony. Najczęściej porównuje się trzy warianty. – Przelotki – pasują do nowoczesnych salonów i średnio ciężkich tkanin. Zasłona układa się w równe, głębokie fale i łatwo przesuwa po prostym karniszu. Ten wariant wymaga drążka z zapasem miejsca nad oknem, bo górna krawędź materiału wypada wyżej niż przy taśmie. Przy bardzo ciężkich zasłonach metalowe przelotki pracują stabilnie, choć przesuwanie bywa głośniejsze niż na żabkach czy haczykach. Trzeba też sprawdzić średnicę – otwór przelotki powinien być większy od średnicy karnisza zwykle o 1-1,5 cm, inaczej tkanina zacznie haczyć.
- Taśma marszcząca – daje największą swobodę ustawienia szerokości marszczenia i pozwala zawiesić zasłony na szynie sufitowej albo klasycznym karniszu z haczykami. Sprawdza się tam, gdzie zasłona ma układać się równo na całej wysokości i zasłaniać dużą część ściany z oknem. Przy cięższych materiałach lepiej sięgać po taśmy szersze, zwykle 7-10 cm, bo lepiej trzymają górę zasłony. Taki system łatwo skrócić, przepiąć haczyki, wyrównać wysokość po praniu i ustawić układ fałd.
- Szelki – dają luźniejszy, mniej formalny efekt i dobrze wyglądają przy lżejszych tkaninach. W codziennym użytkowaniu wypadają słabiej niż przelotki i taśma, zwłaszcza przy dużym oknie balkonowym. Każde przesunięcie wymaga większego ruchu ręką, materiał nie sunie tak płynnie, a górna część szybciej się rozciąga. Ten wariant lepiej zostawić do salonów, w których zasłony częściej wiszą dekoracyjnie, niż pracują od rana do wieczora.
Przy szynie sufitowej taśma zwykle wygrywa bez dyskusji. Przy drążku ściennym dużo zależy od efektu i ciężaru tkaniny. Przelotki dają bardziej uporządkowaną falę, ale zabierają kilka centymetrów wysokości przy górnej krawędzi. Taśma daje większą kontrolę nad marszczeniem i łatwiej dopasować ją do szerokiego okna oraz zasłony prowadzonej prawie od sufitu do podłogi.
Przed zamówieniem sprawdź trzy rzeczy:
- nośność karnisza – ciężki welur albo blackout na szerokości 300-400 cm potrafi ważyć kilka kilogramów
- odległość drążka lub szyny od ściany – przy grubszej tkaninie potrzeba zwykle co najmniej 10-15 cm, żeby materiał nie opierał się o parapet czy grzejnik
- sposób rozsuwania – przy drzwiach tarasowych wygodniej działa system, który przesuwa się lekko i nie zatrzymuje się na każdym mocowaniu
W salonie, w którym zasłony odsłaniasz codziennie, najlepiej sprawdza się taśma albo przelotki. Szelki lepiej zostawić tam, gdzie liczy się głównie miękki, swobodny wygląd i rzadkie przesuwanie materiału.
Które zasłony wybrać do małego, dużego i mocno nasłonecznionego salonu?
W małym salonie najlepiej sprawdza się tkanina, która nie dominuje ściany z oknem. Jeśli pokój ma 16-20 m2 i jedno standardowe okno albo wąskie wyjście balkonowe, bezpieczniej wybrać zasłony półzaciemniające w kolorze zbliżonym do ściany. Materiał powinien zbierać się po bokach bez grubego pakietu, bo przy zbyt ciężkiej tkaninie okno wygląda na mniejsze, a strefa dzienna robi się optycznie ciaśniejsza. Przy ograniczonym metrażu lepiej unikać szerokich wzorów i mocnego kontrastu między zasłoną a ścianą. Dobrze wypada gładka tkanina albo drobna struktura, która spaja wnętrze, ale nie dzieli go wizualnie na pionowe pasy koloru.
W dużym salonie można pozwolić sobie na większą ilość materiału i wyraźniejszy rysunek tkaniny. Przy przeszkleniach o szerokości 250-400 cm cienka zasłona często wygląda zbyt lekko, zwłaszcza gdy obok stoi szeroka sofa, stół albo zabudowa RTV. W takim układzie lepiej sprawdzają się tkaniny o pełniejszym chwycie, z wyraźnym fałdowaniem i większą szerokością po zmarszczeniu. Salon o powierzchni 30 m2 i więcej znosi też ciemniejsze kolory bez efektu przytłoczenia, o ile powtarzają się jeszcze w 2-3 miejscach, na przykład w dywanie, lampie albo poduszkach. Przy dużej kubaturze można też zawiesić zasłony szerzej niż światło okna, tak żeby po rozsunięciu odsłaniały niemal całe przeszklenie.
Przy mocnym słońcu patrz przede wszystkim na ekspozycję i porę dnia, kiedy korzystasz z salonu. Południe i zachód zwykle wymagają gęstszej tkaniny niż wschód. Jeśli telewizor stoi naprzeciw okna albo bokiem do niego w odległości 2-3 m, lekkie zasłony często nie wystarczą – odbicia na ekranie pojawiają się już od późnej wiosny. W takim pokoju lepiej sprawdza się materiał półzaciemniający albo zaciemniający, zależnie od tego, czy chcesz tylko ograniczyć ostre światło, czy naprawdę przyciemnić strefę wypoczynku w ciągu dnia.
Najłatwiej porównać to w czterech sytuacjach:
- Mały i dość ciemny salon – lekka lub średnia tkanina, jasny kolor, małe marszczenie, bez ciężkiego wzoru.
- Mały, ale bardzo słoneczny salon – tkanina półzaciemniająca, nadal raczej jasna, z gęstszym splotem zamiast materiału, który wygląda ciężko.
- Duży salon z szerokim przeszkleniem – tkanina średnia albo cięższa, większa ilość materiału po bokach, kolor może być ciemniejszy.
- Duży i nasłoneczniony salon – gęstszy materiał, który utrzyma równą formę na dużej szerokości i osłoni strefę wypoczynku w godzinach najmocniejszego słońca.
Jeśli okno jest blisko sofy, stolika i ciągu komunikacyjnego, sprawdź jeszcze, ile miejsca zostaje po rozsunięciu zasłon. W małym salonie zbyt gruby pakiet tkaniny po bokach potrafi wejść na mebel albo zasłonić część światła dziennego nawet wtedy, gdy okno jest otwarte. W dużym pokoju ten sam efekt zwykle mniej przeszkadza, bo szerokość ściany daje większy zapas.



