Strona główna » Pielęgnacja » Włosy » Włosy niskoporowate – jakie to włosy i jak je pielęgnować?
Włosy niskoporowate

Włosy niskoporowate – jakie to włosy i jak je pielęgnować?

Włosy niskoporowate są gładkie, błyszczące i rzadko się puszą, ale szybko tracą objętość po źle ułożonej pielęgnacji. Cięższa maska, zbyt duża ilość odżywki albo kosmetyk nałożony zbyt wysoko często kończą się przyklapnięciem i efektem obciążenia już kilka godzin po myciu. Najwięcej trudności sprawia utrzymanie lekkości bez utraty wygładzenia.

W tekście znajdziesz cechy włosów niskoporowatych, najczęstsze błędy w pielęgnacji oraz wskazówki dotyczące mycia, olejowania i wyboru kosmetyków. Łatwiej ocenisz, czego takie włosy potrzebują na co dzień, a co daje efekt ciężkiej, mało świeżej fryzury.

Co znajdziesz w tekście?
    Add a header to begin generating the table of contents
    Scroll to Top

    Po czym poznać włosy niskoporowate?

    Najłatwiej rozpoznać je po tym, jak zachowują się po myciu. Szybko stają się gładkie, rzadko puszą się przy lekkiej wilgoci i zwykle błyszczą nawet bez stylizacji. Gdy przesuniesz palcami po paśmie, wyczujesz śliską, równą powierzchnię bez wyraźnej szorstkości i odstających łusek.

    Dużo mówi też reakcja na wodę i kosmetyki. Takie włosy długo schną, bo woda trudniej przenika do środka i dłużej utrzymuje się na powierzchni. Podobnie jest z maską czy olejem – mała ilość zwykle wystarcza, a nadmiar szybko kończy się ciężkością, strąkami i przyklapnięciem.

    Widać to też rano i po czesaniu. Fryzura zwykle nie jest mocno napuszona, a włosy plączą się mniej niż przy wyższej porowatości. Przy prostym cięciu często układają się blisko głowy, są zdyscyplinowane i tworzą gładką taflę, ale trudniej dodać im objętości.

    Przy farbowaniu sporo mówi tempo łapania koloru i przebieg zabiegów. Rozjaśnianie czy trwała stylizacja często wymagają więcej czasu niż przy włosach bardziej porowatych, bo łuska jest domknięta i stawia większy opór. Z drugiej strony kolor po wyrównaniu powierzchni włosa potrafi wyglądać równo i estetycznie.

    Pomaga też obserwacja po lekkiej pielęgnacji. Jeśli po delikatnej odżywce włosy są miękkie, błyszczące i sypkie, a po bogatej masce tracą lekkość już po jednym użyciu, to wyraźny sygnał. Taka reakcja na przeciążenie najczęściej potwierdza, że to włosy niskoporowate.

    Włosy niskoporowate

    Jak wyglądają włosy niskoporowate na co dzień?

    Przy nasadzie szybko widać gładkość i porządek. Włosy zwykle leżą blisko głowy, nie odstają chaotycznie i nawet bez prostownicy potrafią wyglądać schludnie. Po rozczesaniu tworzą równą taflę, a końce rzadziej robią się suche i miotlaste niż przy wyższej porowatości.

    Najbardziej charakterystyczny jest tu kontrast między połyskiem a objętością. Pasma odbijają światło i sprawiają wrażenie zdrowych, a jednocześnie fryzura potrafi wyglądać płasko, szczególnie przy cienkich włosach, prostym cięciu i cięższych kosmetykach. Często widać to rano – długość wygląda dobrze, ale u nasady brakuje odbicia.

    Po związaniu w kucyk albo kok włosy zwykle są gładkie i zdyscyplinowane. Mniej się elektryzują, rzadziej zaczepiają o ubrania i łatwiej utrzymać je w ryzach przez cały dzień. Trudność pojawia się wtedy, gdy chcesz uzyskać miękkie fale, mocniejsze uniesienie albo bardziej puszystą fryzurę. Efekt po lokówce czy modelowaniu bywa krótszy, niż oczekujesz, a pasma szybciej wracają do swojej naturalnie zwartej formy.

    Na co dzień dobrze widać też reakcję na pogodę. Lekka wilgoć zwykle nie zamienia fryzury w napuszoną chmurę, więc kształt trzyma się lepiej niż przy włosach bardziej otwartych. Za to przy deszczu, czapce albo wysokim kołnierzu częściej znika świeże odbicie i całość wygląda ciężej.

    W dotyku takie włosy są śliskie, zwarte i wyraźne. Pod palcami nie czuć szorstkości, ale przy większej gęstości mogą sprawiać wrażenie twardych albo sztywniejszych, niż sugeruje pierwszy rzut oka. Właśnie dlatego wiele osób mówi, że włosy wyglądają miękko, a układają się dość opornie.

    W codziennym wyglądzie sporo zmienia też fryzura. Cięcie na jedną długość często podkreśla gładką taflę, a przy okazji odbiera lekkość. Delikatne warstwy, curtain bangs albo krótsze pasma przy twarzy zwykle dają lepszy efekt wizualny, bo włosy zyskują ruch bez wrażenia napuszenia. Przy bardzo ciężkiej linii cięcia łatwo o efekt przyklapniętego hełmu, nawet jeśli same pasma są zadbane.

    Przy rozpuszczonych włosach najlepiej wygląda połączenie połysku i lekkiego odbicia od nasady, bez nadmiaru produktu na długości. Wtedy blask wygląda świeżo, a nie tłusto. Gdy kosmetyku jest za dużo, granica między wygładzeniem a obciążeniem szybko się zaciera i fryzura traci lekkość już po kilku godzinach.

    Włosy niskoporowate jakie to

    Z jakimi problemami najczęściej mierzą się włosy niskoporowate?

    Problem widać często już kilka godzin po myciu – długość nadal wygląda dobrze, ale fryzura przy nasadzie traci lekkość i zaczyna przylegać do głowy. Przy cienkich włosach wystarczy odrobina zbyt treściwej odżywki, serum albo oleju, żeby pojawiły się strąki. Wiele osób bierze to za zniszczenie albo przesuszenie, choć częściej chodzi po prostu o przeciążenie pasm nadmiarem produktu.

    Często pojawia się też słaba podatność na stylizację. Loki z lokówki potrafią opaść po godzinie, fale po zapleceniu szybko się wygładzają, a odbicie od nasady znika po założeniu czapki albo krótkim spacerze w wilgotnym powietrzu. Najbardziej widać to przy włosach prostych i naturalnie cięższych. Fryzura wygląda schludnie, ale trudno nadać jej ruch i objętość.

    Problemy pojawiają się też po źle dobranej regeneracji. Bogate maski z dużą ilością emolientów, maseł i składników filmotwórczych szybko zostawiają osad. Włosy stają się zbyt śliskie, jakby oblepione, a po wyschnięciu tracą sypkość. Zamiast miękkości pojawia się cięższa nasada i zbita długość. W takiej sytuacji prostsza formuła zwykle sprawdza się lepiej niż kosmetyk z rozbudowanym składem.

    Trudno też utrzymać świeży wygląd przez cały dzień. Gładka powierzchnia mocno odbija światło, więc nawet niewielki nadmiar sebum albo produktu szybciej daje efekt tłustych włosów. Najbardziej widać to przy ciemniejszych kolorach i prostych fryzurach. U nasady pojawia się połysk, który przestaje wyglądać jak zdrowa tafla, a zaczyna jak brak świeżości.

    Przy zabiegach chemicznych dochodzi jeszcze opór włosa. Farba, toner, trwałe wygładzenie czy rozjaśnianie często wymagają większej precyzji, bo pasmo nie chłonie preparatu tak łatwo jak włosy bardziej porowate. Efekt może wyjść nierówno, jeśli produkt rozprowadzono zbyt oszczędnie albo trzymano go za krótko. Często kończy się to rozczarowaniem po domowej koloryzacji, gdy kolor łapie słabiej, niż obiecuje opakowanie.

    Część osób zauważa też pewien paradoks: włosy są gładkie i błyszczące, a jednocześnie sztywne w układaniu. Dotyczy to zwłaszcza grubszego pasma albo dużej gęstości. Powierzchnia wygląda dobrze, ale koński ogon bywa ciężki, upięcie szybciej się zsuwa, a przedziałek i linia fryzury układają się po swojemu. To bardziej problem codziennej stylizacji niż samego wyglądu.

    Najczęstsze trudności powtarzają się w kilku sytuacjach:

    • szybkie przeciążenie – włosy tracą objętość po zbyt bogatej pielęgnacji albo po zbyt dużej ilości produktu
    • przyklapnięcie u nasady – długość jest gładka, ale fryzura wygląda płasko i ciężko
    • słabsze trzymanie skrętu – fale, loki i odbicie znikają szybciej niż przy bardziej podatnych włosach
    • osad na pasmach – po kilku użyciach cięższych kosmetyków włosy robią się zbite, śliskie i mniej świeże
    • trudniejsza stylizacja – włosy wracają do swojego naturalnego układu i słabiej reagują na modelowanie
    • większa kapryśność przy koloryzacji – efekt wymaga dokładniejszej aplikacji i lepszej kontroli czasu

    Przy tym typie włosów największą trudność zwykle sprawia utrzymanie równowagi między wygładzeniem a lekkością.

    Włosy niskoporowate pielęgnacja

    Jak powinna wyglądać pielęgnacja włosów niskoporowatych?

    Przy włosach niskoporowatych lepszy efekt daje mniejsza ilość produktu i obserwowanie, jak reagują pasma. Najlepiej sprawdzają się lekkie formuły i krótki czas trzymania kosmetyku na włosach. Jeśli po wysuszeniu włosy są śliskie, zbite i tracą odbicie u nasady, zwykle chodzi o nadmiar produktu, a nie o brak odżywienia.

    Najczęściej dobrze sprawdza się pielęgnacja oparta na lekkości i regularnym oczyszczaniu. Odżywkę można nakładać po każdym myciu, ale w małej ilości i głównie na długość. Maska przydaje się rzadziej – zwykle raz na 1-2 tygodnie, jeśli włosy są naturalne i mało zniszczone. Przy włosach farbowanych można sięgać po nią częściej, ale nadal lepiej skrócić czas aplikacji, niż dokładać kolejną porcję produktu.

    Włosy niskoporowate zwykle dobrze reagują na prosty schemat PEH, z przewagą humektantów i lekkich emolientów zamiast ciężkich, otulających formuł. Z proteinami lepiej uważać, bo przy zbyt częstym użyciu pasma stają się sztywne, tępe w dotyku albo zaczynają odstawać na końcach. Jeśli po proteinowej odżywce włosy trudniej rozczesać i tracą miękkość, przez kilka myć lepiej wrócić do łagodniejszej pielęgnacji.

    Najwięcej mówi reakcja włosów na dany kosmetyk, a nie sztywny plan. Rutynę trzeba uprościć, gdy:

    • włosy schną dłużej niż zwykle – to znak, że na pasmach został osad i kosmetyk okazał się za ciężki
    • długość jest gładka, ale brakuje jej sypkości – formuła była zbyt treściwa
    • nasada traci świeżość jeszcze tego samego dnia – produkt został nałożony za wysoko albo po prostu obciążył włosy

    Przy tym typie włosów lepiej sprawdza się rotacja kosmetyków niż trzymanie się jednego produktu przez dłuższy czas.

    Włosy niskoporowate co to znaczy

    Jak myć włosy niskoporowate, żeby ich nie obciążyć?

    Szampon nakładaj głównie na skórę głowy, a długość myj pianą spływającą podczas spłukiwania. To pozwala domyć nasadę bez dokładania produktu tam, gdzie włosy łatwo się obciążają. Jeśli po myciu długość jest tępa, zwykle winny jest osad po kosmetykach albo niedokładne spłukanie.

    Przy tym typie włosów lepiej sprawdza się podwójne mycie małą ilością szamponu niż jedno mycie dużą porcją. Pierwsze usuwa sebum i resztki stylizatorów, drugie dokładniej oczyszcza skórę. Nie trzeba wtedy mocno pocierać nasady ani długo trzymać piany na włosach. Jeśli myjesz włosy co 2-3 dni, taka metoda zwykle daje lepszy efekt niż jedno szybkie mycie.

    Temperatura wody też ma tu znaczenie. Letnia dobrze domywa skórę i nie pobudza gruczołów łojowych tak mocno jak gorąca. Zbyt ciepła woda często sprawia, że u nasady włosy szybciej tracą świeżość, a długość staje się bardziej miękka, ale też bardziej przyklapnięta.

    Szampon oczyszczający włącz regularnie, zamiast sięgać po niego dopiero wtedy, gdy włosy są już zbite i matowe od osadu. Przy lekkiej pielęgnacji zwykle wystarcza raz na 7-14 dni. Gdy używasz suchego szamponu, lakieru, kremów wygładzających albo myjesz włosy rzadziej, oczyszczanie może być potrzebne raz w tygodniu. Po takim myciu włosy zwykle lepiej odbijają się od nasady i lepiej reagują na lekką odżywkę.

    Sposób mycia dopasuj do tego, jak zachowuje się skóra głowy:

    • skóra szybko się przetłuszcza – sięgnij po szampon, który dokładniej domywa, i myj włosy dwa razy
    • skóra jest normalna albo lekko sucha – używaj łagodnego szamponu na co dzień, a mocniejszego co kilka myć
    • po myciu pojawia się swędzenie albo uczucie ściągnięcia – skróć czas kontaktu szamponu ze skórą i sprawdź, czy nie myjesz włosów zbyt gorącą wodą

    Włosy często obciążają się przez pośpiech przy spłukiwaniu. Jeśli u nasady zostaje odżywka, a przy karku i za uszami piana nie została dokładnie wypłukana, fryzura siada już po kilku godzinach. Spłukuj włosy dłużej, szczególnie przy gęstych pasmach i kremowych formułach.

    Po myciu odsącz włosy ręcznikiem albo bawełnianą koszulką przez 1-2 minuty, bez tarcia. Mokre pasma łatwo docisnąć do głowy i rozciągnąć, a wtedy szybciej tracą objętość. Jeśli suszysz włosy naturalnie, co jakiś czas unieś nasadę palcami. Przy suszarce lepszy efekt daje średni nawiew i suszenie z głową lekko pochyloną niż gorące powietrze skierowane długo w jedno miejsce.

    Gdy po myciu włosy są śliskie, ciężkie i jakby oblepione, przy kolejnym myciu zmień jedną rzecz, a nie całą rutynę naraz. Najpierw zmniejsz ilość szamponu albo sprawdź, czy dobrze go spłukujesz. Potem oceń efekt. Przy włosach niskoporowatych drobna korekta często daje lepszy rezultat niż wymiana wszystkich produktów od razu.

    Jakie to włosy niskoporowate

    Jakie kosmetyki sprawdzają się przy włosach niskoporowatych?

    Szukaj formuł, które dają miękkość i poślizg, ale nie zostawiają na włosach grubej warstwy. Najlepiej sprawdzają się lekkie odżywki wygładzające, mleczka bez spłukiwania używane w małej ilości i szampony, które dobrze myją skórę głowy bez przesuszania długości. Jeśli po użyciu kosmetyku włosy są błyszczące, sypkie i przez większą część dnia zachowują odbicie u nasady, formuła jest trafiona. Jeśli robią się zbyt śliskie, zbite i szybciej tracą świeżość, kosmetyk jest za ciężki albo nałożony w zbyt dużej ilości.

    Najczęściej sprawdzają się takie grupy produktów:

    • lekkie odżywki emolientowe – wygładzają powierzchnię włosa, ułatwiają rozczesywanie i rzadziej obciążają pasma niż ciężkie maski z masłami
    • odżywki humektantowe o prostym składzie – dają miękkość i elastyczność, szczególnie gdy włosy są matowe po częstym oczyszczaniu albo ogrzewaniu w sezonie jesienno
    • zimowym – delikatne maski do krótkiego użycia – sprawdzają się, gdy długość jest farbowana albo szorstka po lecie czy częstym suszeniu; lepiej trzymać je 3-5 minut niż 20-30 minut
    • lekkie odżywki bez spłukiwania – w sprayu albo rzadkim mleczku, nakładane od połowy długości, pomagają zdyscyplinować końce bez utraty lekkości
    • sera silikonowe na końce – zabezpieczają włosy przed tarciem o ubrania i rozdwajaniem, jeśli nakładasz je tylko na ostatnie kilka centymetrów
    • szampony oczyszczające stosowane co kilka myć – usuwają osad po odżywkach, stylizatorach i suchym szamponie, więc włosy odzyskują sypkość

    W składach zwykle lepiej wypadają lżejsze emolienty niż ciężkie masła i gęste oleje. Dobrze sprawdzają się kosmetyki z dodatkiem lekkich silikonów, estrów, pantenolu, aloesu, gliceryny w rozsądnej ilości i hydrolizowanych protein używanych od czasu do czasu. Ostrożnie podchodź do masek, w których wysoko w składzie są masło shea, kokos, kakao i gęste mieszanki filmotwórcze, bo po nich najłatwiej o efekt oblepienia.

    Przy proteinach liczy się forma i częstotliwość. Drobniejsze, hydrolizowane proteiny w odżywce używanej raz na jakiś czas zwykle dają lepszy efekt niż intensywna kuracja proteinowa. Gdy po takim kosmetyku włosy stają się sztywniejsze, trudniej je przeczesać albo końce zaczynają sterczeć, odstaw proteiny na kilka myć. Przy włosach cienkich widać to szybciej niż przy grubszym paśmie.

    Produkty do stylizacji też powinny mieć lekką formułę. Kremy wygładzające, woski i cięższe pasty często zabierają odbicie już po jednej aplikacji. Lepszy efekt dają pianki, mgiełki unoszące od nasady i spraye termoochronne, które nie są tłuste w dotyku. Jeśli stylizator po rozpyleniu zostawia wilgotną warstwę i włosy sklejają się przy nasadzie, fryzura szybko traci lekkość.

    Zakupy najłatwiej uprościć jedną zasadą: im krótsza i lżejsza rutyna, tym zwykle lepszy efekt. Zamiast trzech produktów wygładzających naraz lepiej mieć jedną odżywkę do częstego użycia, jeden mocniejszy kosmetyk na gorszy moment i jedno serum na końce. Taki zestaw łatwiej kontrolować. Szybciej też widać, po czym włosy wyglądają świeżo, a po czym tracą objętość jeszcze tego samego dnia.

    Co to są włosy niskoporowate

    Jak olejować włosy niskoporowate, żeby były gładkie i lekkie?

    Najlepiej zacząć od krótkiego olejowania przed myciem, zamiast zostawiać olej na noc. Przy tym typie włosów zwykle wystarcza 20-40 minut. Dłuższe trzymanie często kończy się zbitą długością i szybszym przetłuszczaniem u nasady, zwłaszcza gdy produkt trafi za wysoko.

    Olej nakładaj oszczędnie, od ucha w dół albo od połowy długości. Na cienkie włosy często wystarczą 2-4 krople roztarte w dłoniach, na gęstsze 5-8 kropli. Pasma mają być lekko otulone, a nie mokre od produktu. Jeśli po zmyciu włosy są śliskie, ale tracą sypkość i zbijają się w strąki, przy kolejnym olejowaniu zmniejsz ilość o połowę.

    Najczęściej sprawdzają się lżejsze oleje o małych cząsteczkach:

    • olej kokosowy – wygładza i daje wyraźny połysk, ale przy częstym użyciu może usztywnić pasma, szczególnie cienkie
    • olej babassu – działa podobnie do kokosowego, ale zwykle daje lżejszy efekt
    • olej z awokado – dobra opcja przy grubszych włosach, które potrzebują więcej miękkości
    • masło cupuacu w lekkiej formule – sprawdza się na suchych końcach, ale tylko w bardzo małej ilości

    Często większą różnicę niż sam rodzaj oleju daje sposób aplikacji. Na suchych włosach efekt wygładzenia jest mocniejszy, ale łatwiej o przeciążenie. Na lekko wilgotnych działa delikatniej i zwykle łatwiej zachować lekkość. Jeśli po olejowaniu włosy szybko tracą objętość, przejdź z aplikacji na sucho na aplikację na lekko zwilżoną długość.

    Możesz też wypróbować olejowanie na podkład, ale sam podkład powinien być bardzo lekki. Sprawdzi się mgiełka aloesowa, hydrolat albo odrobina odżywki rozcieńczonej z wodą. Grubsza warstwa humektantów pod olej często kończy się zbyt miękką, przyklapniętą fryzurą.

    Zmywanie najlepiej rozłożyć na dwa etapy. Najpierw nałóż niewielką ilość odżywki na zaolejowane pasma, rozprowadź ją przez 1-2 minuty i dopiero potem spłucz. Później umyj skórę głowy szamponem. Taki sposób zwykle lepiej domywa długość niż sam szampon i zmniejsza ryzyko tłustego filmu przy karku czy za uszami.

    Częstotliwość lepiej trzymać umiarkowaną. Przy włosach naturalnych i mało zniszczonych zwykle wystarcza olejowanie raz na 7-10 dni. Po lecie, rozjaśnianiu albo częstym suszeniu możesz robić to raz w tygodniu, ale efekt oceniaj po wyschnięciu, a nie tuż po spłukaniu. Dopiero po kilku godzinach widać, czy włosy zachowały odbicie.

    Jeśli chcesz sprawdzić, czy olejowanie służy twoim włosom, zmieniaj tylko jeden element naraz:

    • za ciężki efekt – skróć czas trzymania
    • strąki po wyschnięciu – zmniejsz ilość oleju
    • tłusta nasada – nakładaj produkt niżej
    • sztywność długości – rzadziej sięgaj po olej kokosowy
    • brak różnicy – spróbuj aplikacji na lekko wilgotne włosy albo innego lekkiego oleju

    Przy włosach niskoporowatych olejowanie ma wygładzić końce, ograniczyć puszenie od tarcia i dodać połysku, a nie zostawić wyczuwalną warstwę na całej długości. Gdy po wysuszeniu włosy są miękkie, sypkie i nadal odbite u nasady, proporcje są dobrze dobrane.

    Jak dbać o włosy niskoporowate

    Czego unikać, jeśli masz włosy niskoporowate?

    Najwięcej szkody robi przesada. Gdy nakładasz maskę „na zapas”, po myciu wygładzasz włosy kremem, a potem dokładasz jeszcze olejek i serum, efekt widać szybko – długość się zbija, nasada opada, a połysk zaczyna wyglądać jak przetłuszczenie. Przy tym typie włosów jedna lekka warstwa częściej daje lepszy efekt niż kilka wygładzających kosmetyków naraz.

    Unikaj ciężkich masek trzymanych zbyt długo. Jeśli producent podaje 15-20 minut, a twoje włosy po 5 minutach są już miękkie i śliskie, dłuższa aplikacja zwykle kończy się obciążeniem. Tak samo działa odżywka bez spłukiwania nałożona na włosy, które po myciu są już gładkie i zdyscyplinowane. Taki produkt nie poprawia wyglądu, tylko odbiera sypkość.

    Problem zaczyna się też wtedy, gdy nakładasz kosmetyki za wysoko. Odżywka, maska, mleczko czy olejek nałożone blisko skóry głowy szybko odbierają fryzurze świeżość. Przy prostych włosach widać to szczególnie mocno – pasma przy twarzy robią się cięższe, a przedziałek wygląda gorzej jeszcze tego samego dnia. Długość zwykle znosi więcej niż nasada, więc dobrze oddzielać te strefy.

    Uważaj na pielęgnację opartą wyłącznie na wygładzeniu. Jeśli po każdym myciu sięgasz po kosmetyk z silikonami, emolientową maskę i serum na końce, po kilku myciach włosy mogą stracić lekkość, nawet jeśli nie wyglądają na zniszczone. Pasma są wtedy miłe w dotyku, ale fryzura przestaje się ruszać, szybciej zbija się w strąki i gorzej reaguje na stylizację.

    Najczęściej słaby efekt dają:

    • zbyt duża ilość produktu – włosy są śliskie, ale zbite i przyklapnięte
    • nakładanie kosmetyków od nasady – fryzura szybciej traci świeżość
    • częste sięganie po bogate maski – pojawia się osad i znika sypkość
    • zbyt długie trzymanie oleju albo maski – długość staje się cięższa niż zwykle
    • używanie kilku stylizatorów naraz – pasma sklejają się i tracą odbicie
    • częste proteiny bez obserwowania reakcji włosów – włosy robią się sztywne i mniej plastyczne

    Lepiej odpuścić też rzeczy, które dodatkowo dociskają włosy do głowy. Ciasno zawinięty ręcznik po myciu, spanie od razu w mokrym koczku czy bardzo gładkie upięcia robione codziennie odbierają objętość tam, gdzie zwykle i tak jej brakuje. Jeśli chcesz zachować lekkość, po myciu zostaw nasadę luźno uniesioną i nie przyklepuj jej dłonią podczas suszenia.

    Ostrożnie podchodź do domowych eksperymentów z mocnym wygładzeniem. Zbyt częste laminowanie, gęste maski proteinowe, duże ilości żelu aloesowego czy mieszanki kilku półproduktów rzadko dają tu dobry efekt. Znacznie częściej kończy się to tym, że włosy przez chwilę wyglądają bardzo równo, a po paru godzinach są płaskie, oblepione i trudniejsze do odświeżenia.

    Jeśli po pielęgnacji fryzura wygląda gorzej, mimo że długość jest miękka, nie dokładaj kolejnego kosmetyku. Najpierw ogranicz liczbę produktów, skróć czas aplikacji i sprawdź, czy włosy odzyskają sypkość po 1-2 myciach. Przy niskiej porowatości problem częściej wynika z nadmiaru niż z niedoboru.

    5/5 - (1 vote)
    Przewijanie do góry